3 tapety na kwiecień i 3 tapety wiosenne

01.04.2018


Pewnie wszyscy zauważyli, że mamy już kwiecień (oprócz mnie, bo ja się dziś obudziłam z przekonaniem, że nadal mamy marzec), więc w związku z tym przygotowałam dla Was 6 tapet na pulpit do pobrania za darmo! :) 3 tapety, są to typowo tapety na kwiecień, ponieważ zawierają kwietniowy kalendarz. Trzy kolejne motywy, to coś dla tych, którzy nie czują potrzeby posiadania kalendarza na swoim pulpicie - są to po prostu "tradycyjne" wiosenne tapety. No i pojawiła się pewna nowość, jeśli chodzi o tapety na pulpit  - to jest pierwsza seria tapet zrobiona w rozmiarze uniwersalnym, nie powinno być problemu z dopasowaniem do danej rozdzielczości waszego ekranu, aczkolwiek, wiadomo, że różnie to bywa, więc jak już ktoś pobierze i umieści na swoim pulpicie którąś z tych tapet, to proszę dajcie znać w komentarzu, jak to się u Was sprawuje :)
Od razu mogę Wam powiedzieć, że w rozdzielczości 1366x768 i wyższych - dopasowują się świetnie, w mniejszych, no cóż, pozostawało mi to sprawdzić na różnych stronach w internecie. Pokazywały, że wszystko powinno być ok, ale wiecie jak to jest, lepiej dowiedzieć się od osób, które monitory z mniejszą rozdzielczością posiadają, także będę wdzięczna za wszelkie informacje, bo to pomoże mi przy następnych projektach :)

Tapeta na pulpit - kalendarze kwiecień



Pobierz


Pobierz


Pobierz

Tapety wiosenne



Pobierz


Pobierz


Pobierz

Czytaj dalej »

Samouk to zło

29.03.2018


Uwaga! Zanim zostawisz swój komentarz - przeczytaj wpis do końca, nie ujawniaj swojej frustracji po przeczytaniu tytułu wpisu.

Kiedyś, kiedy jeszcze nie chodziłam na studia, kiedy miałam za daleko aby uczęszczać do gimnazjum artystycznego i kiedy postanowiłam wybrać liceum jeździeckie a nie plastyczne na swoją dalszą edukacje - postanowiłam, że kiedyś studia artystyczne to będzie to (oczywiście wahałam się czy iść na prawo, psychologię, bezpieczeństwo narodowe czy na jakiś artystyczny kierunek, a może połączyć jedno z drugim?).

Wiedziałam, już od końca podstawówki, że jeśli będę chciała iść do szkół artystycznych czy na studia artystyczne, to będę musiała ćwiczyć. Dużo ćwiczyć. Każdy mi to mówił, no fakt, zaraz obok tego pojawiały się komentarze "artyści nie mają z czego wyżyć".

Ćwiczyłam, każdą wolną chwilę poświęcałam na malowanie, szkicowanie, rysowanie, nawet zahaczyłam o próby tworzenia obrazków w GIMPie (myszką). Wiadomo, wychodziło raz lepiej, raz gorzej, ale z każdym kolejnym krokiem byłam z tego naprawdę dumna. Odkrywałam różne książki, strony internetowe poświęcone szkicowaniu, oglądałam YouTuba i tak krok po kroku jakoś szło.

Po liceum dostałam się na grafikę. W sumie, nawet na inne kierunki nie składałam dokumentów, a i na grafikę złożyłam w ostatniej chwili, dzień przed zakończeniem rekrutacji (wahałam się). Po prostu szłam na żywioł. Cudem dostałam się na kierunek dzienny, bo już nie było miejsc, ale jeszcze dało się mnie gdzieś tam wsadzić. Inaczej, musiałabym być na zaocznych - tam były miejsca, a wtedy żegnaj grafiko (nie miałam takich funduszy na opłacenie sobie zaocznej grafiki, dzienna pochłaniała znaczną część moich pieniędzy, a co dopiero zaoczna...). Szczerze? Nawet nie wiedziałabym co z sobą mam robić, gdzie iść, gdzie złożyć dokumenty na inny kierunek. Wtedy przeszła mi przez chwile myśli, że może informatyka, na którą i tak złożyłam dokumenty, ale dopiero wtedy, kiedy byłam już na grafice.

Będąc na grafice, stwierdziłam, że trzeba gdzieś to doświadczenie zdobyć, aby później nie było płaczu, że ja tu mam pięknie obroniony dyplom, a każdy ma to gdzieś, bo oni doświadczenie chcą.

No właśnie, dochodzimy do tego do czego zmierzam od samego początku

Dyplom, a umiejętności  i doświadczenie 


Wiecie na co pracodawcy patrzą jeśli poszukują grafika? Na portfolio, doświadczenie i stopień umiejętności programów graficznych. Byłam na kilku rozmowach kwalifikacyjnych, bo zanim doszłam do tego punktu, w którym jestem obecnie, to pracowałam też i w innych miejscach związanych z grafiką - nikt na rozmowie nie patrzył na to, czy mam obroniony dyplom z grafiki czy nie. Gdzieś na końcu padało pytanie o wykształcenie - tak mimochodem, w jednej pracy, mój pracodawca nie wiedział co ja skończyłam do czasu, aż złożyłam wypowiedzenie.

W każdym bądź razie, wiecie z kim współpracowałam jak pracowałam w działach graficznych różnych firm? No tak, z grafikami, ale nie byli to graficy "na papierze". Byli samoukami, grafikami z wyboru, nie z wykształcenia. Owszem, zdarzali się i ci z wykształceniem graficznym, ale to była naprawdę garstka, większość z tych osób, była np. po historii, filozofii, administracji, jeden z moich kolegów z pracy był wcześniej nauczycielem angielskiego, ale stwierdził, że czas na zmiany i zaczął być grafikiem.

Każde z nich miało ogrom wiedzy, wyrobiony swój, naprawdę swój, niepowtarzalny styl. Wiedzieli świadomie co robią. Teraz pewnie większość z Was zastanawia się o co mi chodzi.

Na moim roku było parę osób, które wychodziło za schemat. W tych osobach byłam m.in ja. Jedna pani profesor od grafiki zachwycała się moimi i nie tylko moimi pracami, druga...no cóż, delikatnie mówiąc kręciła nosem na to co zrobiłyśmy z innymi osobami, które tak samo jak ja, wychodziły za dany schemat. O gustach się nie dyskutuje jak to się mówi.

Później się okazało, że jedna pani profesor wolała jak ktoś miał swój styl, był samoukiem i nie trzymał się określonych zasad, jakie wpajano nam na studiach. Natomiast druga, wolała jak każdy opierał się na stylu akademickim również w grafice (chodzi mi tutaj głownie o digital painting, chociaż, jakby tak popatrzeć na inne projekty, to nawet przy projekcie logo wolała, jak wszystko było takie "grzeczne i tradycyjne")

Styl akademicki – styl, w którym brak elementów indywidualnego kształtowania dzieła, nowatorstwa, zastępowany tradycyjnym, wyniesionym ze studiów warsztatem kompozytorskim.

No dobra, ale trochę odbiegłam od tematu, a to nie tak miało być...

Widzieliście kiedyś ogłoszenia o pracę dla grafika? Zazwyczaj w pierwszym punkcie w wymaganiach jest "wykształcenie kierunkowe". Teraz Wam się pewnie parę rzeczy nie zgadza, bo wcześniej napisałam, że pracowałam z grafikami, którzy z wykształcenia są kimś innym, a pracują jako graficy.

Rozmawiałam z osobami, które rekrutują, powiem więcej, mi samej zdarzyło się uczestniczyć w rekrutacji, co prawda nie jako rekruter, ale jako taka pomoc z działu graficznego, co by stwierdzić, czy rzeczywiście dana osoba cokolwiek będzie wstanie nam pomóc w naszym dziale.

Wiecie po co zaznacza się na początku "wykształcenie kierunkowe"? W celu odstraszenia osób, które coś tam kiedyś w Photoshopie poklikały, ale co z czym się je to nie mają pojęcia. Tak naprawdę, w czasie rekrutacji przy której ja uczestniczyłam, patrzyłam z rekruterm na portofilo i na to co kto napisał jeśli chodzi o umiejętności związane z grafiką i najważniejsze - co kto pokazał na teście umiejętności, ale to już później. Tak, w tej grupie znaleźli się samoucy. Zatrudnione zostały dwie osoby, w tym jeden samouk, który naprawdę podniósł poprzeczkę.

Słyszałam wiele razy, że samouk to zło, że to trzeba mieć wykształcenie do danego zawodu, niektórzy moi koledzy po grafice lubili się śmiać z osób, które mówiły, że są grafikami, a wykształcenia kierunkowego brak, bo jak to oni określali "grafikami to są, we własnym świecie, jak sobie dyplom wydrukują". Prawda jest taka, że każdy może zostać grafikiem, nie ważne czy ma kierunkowe wykształcenie czy nie, najważniejsze są nasze umiejętności, wyczucie stylu i estetyki oraz znajomość tego co i jak do druku i jak daną rzecz zaprojektować. Niektórzy samoucy, naprawdę potrafią pokazać osobom po grafice, że potrafią, że da się i wiecie co? I bardzo dobrze :)

A Wy jakie macie podejście do samouków w pracy zawodowej (pomijając zawody, które naprawdę tego wykształcenia kierunkowego jednak potrzebują)? :)
Czytaj dalej »

Jak zrobić podpis szablonu

12.03.2018



"Jak zrobić podpis szablonu" - to najczęściej zadawane pytanie, które pada przez osoby, które chcą podpisać swój szablon. Do tej pory podchodziłam do tego tematu sceptycznie, ale pomyślałam, że zrobię jednak dla Was taki wpis. Czy polecam tę metodę przy udostępnianiu szablonów do pobrania? Raczej nie. Owszem, jak trafimy na uczciwe osoby, to nie mamy się czego bać, ale 100% nigdy nie mamy. Sama z tej metody korzystałam na samym początku i byłam przekonana, że nikt nie ukradnie mi szablonu - to był błąd. Niestety, ten podpis nie stanowi żadnego zabezpieczenia i osoba trzecia może go sprawnie usunąć. Jednak dla potrzeb własnych - nie ma problemu :)

Zapamiętaj!
Przed edycją szablonu, zrób jego kopię zapasową :)

1. Przechodzimy do motyw - edytuj kod HTML.
2. Klikamy kursorem obojętnie jakie miejsce w kodzie i wybieramy ctrl+f
3. W pole wyszukiwania wpisujemy Attribution1
4. Wyszukany fragment kodu rozwijamy (zaznaczony strzałką na poniższym zdjęciu)
















5. Pojawią nam się kolejne elementy do rozwinięcia (zaznaczone strzałką)

















6. Kiedy już mamy wszystko rozwinięte usuwamy zaznaczoną część kodu (na zdjęciu poniżej)

7. Zamiast niej wklejamy ten kod:




Część kodu poniżej, to ta część, która najbardziej interesuje nas jeśli chodzi o edycje podpisu:




Efekt:



Czytaj dalej »

MałgoLINKI - jak to było z tym lutym

02.03.2018


Luty i po lutym - tak bym opisała ten miesiąc. Szczerze? Jakoś nie odczułam tego, że ten luty był. Może dlatego, że trochę się u mnie działo. Zaczynając od przewrotu swojego życia do góry nogami, a kończąc na tym, że to już był czas na to, aby zaprojektować swoje zaproszenia ślubne. Tak, wychodzę za mąż i tak nie dociera to do mnie i nie wiem jak i kiedy się to stało ;)

Czy określiłabym luty jako miesiąc rozwojowy? To na pewno, ale czy był to miesiąc, który w 100% przyczynił się do pogłębienia wiedzy w danych dziedzinach - no nie do końca. Mam sobie trochę do zarzucenia.

Udało mi się popracować nad blogowym instagramem. Wykazałam większą aktywność niż zazwyczaj i staram się to utrzymać. Nawet był czas kiedy rządziło instasotry! Obecnie instastory trochę podupadło, nie mogę się aż tak jeszcze przełamać do kręcenia filmików na insta, ale zdjęcia dodaje, nawet udaje mi się komentować, odpowiadać na komentarze itd. ;)



Facebook trochę podupadł, nie mówię, że ja się do tego nie przyczyniłam, ale sam Facebook również życia nie ułatwia ograniczając zasięgi.

Jak się sprawy mają na blogu? Najpopularniejszym wpisem był pakiet walentynkowy - nie dziwi mnie to wcale i cieszę się, że został tak dobrze przyjęty :)

Pakiet Walentynkowy! Do pobrania za darmo!

W powyższym wpisie znajdziecie również jeden z najnowszych szablonów na Bloggera do pobrania za darmo! :)

W tym miejscu chciałam Wam poopowiadać (i pokazać) trochę o moim Bullet Journal, ale nadal nie mogę się do tego przełamać, może w podsumowaniu marca?

No dobra, ale jakie linki mam dla Was z lutego?

Jeśli uczycie się rysować i męczą Was książkowe poradniki na temat tego co gzie i jak to może zainteresować Was seria u Justyny - nauka rysowania, na przykład TUTAJ macie link do wpisu o tym jak rysować dłonie.

Jeśli chcecie się dowiedzieć czegoś o dofinansowaniu na bloga, to czwartą część na ten temat opublikowała Socjopatka - ciekawie i prostym językiem na pisane, więc warto zajrzeć nawet ze względu na samą ciekawość.

Jeśli lubicie Mock upy to mam coś dla Was - TUTAJ znajdziecie bogatą bibliotekę Mock upów, do wykorzystania za darmo.

Zdjęcia na Instagramie czy Facebooku - większość z nich wygląda cudnie! Jednak, co powiecie na to, że niektóre z nich tak naprawdę nie są takie piękne, że to tylko taki zabieg, dobry fotomontaż, odpowiednie ustawienie etc? Nie wierzycie? Na deMilked możecie zobaczyć kulisy powstawania niektórych zdjęć.

Jeśli jesteście fanami Bullet Journal to na stronie dopracowni, znajdziecie ciekawy wpis, na temat tego, jak planować w nim swoją przyszłość.

Jeśli chodzi o luty - to by było na tyle. Szczerze - mam nadzieję, że marzec przyniesie mi więcej ciekawych sytuacji, będę miała więcej czasu dla siebie i nie tylko, no i przede wszystkim, że nie przeleci mi tak przez palce jak to było z lutym :)
Czytaj dalej »

Copyright © Szablon wykonany przez Blonparia